Reportaż - Naszym zdaniem

Witamy w Wolnym Mieście Christiania

2009-11-18 09:08:59

 Stragany z miękkimi narkotykami, domy bez numerów, totalna wolność, nieskrępowana twórczość  - takie były założenia hipisów, którzy prawie 40 lat temu tworzyli własne miasto. O tym, jak wygląda ono dziś, rozmawiamy z Magdą Piotrowską, stypendystką programu Erazmus w Kopenhadze.

Marta Chowaniec: Określasz Christianię miastem, ale faktycznie ona nim nie jest. 
Magda Piotrowska:
Ale mieszkańcy Christianii tak sami się określili, że mieszkają w Wolnym Mieście Christiana. To jednak rzeczywiście nie jest miasto, nawet nie jest jedną dzielnicą. Chociaż posiada własny np. samorząd, podatki, walutę, pocztę i wiele innych cech, które charakteryzują miasta, a nawet państwa. No i oczywiście są mieszkańcy, którzy się z tym miejscem utożsamiają. 

Wielokrotnie odwiedzałaś Christianię. Podobno są do niej specjalne wejścia, a nad każdym napis: „Witamy w Wolnym Mieście Christiana". Jak wyglądają takie wejścia?
Nie jest tak, że można z każdej ulicy wejść do Christianii. Ona jest ogrodzona przez dawne fortyfikacje wojskowe i mur oraz naturalnie przez kanały, bo leży na fragmencie wyspy. Tych miejsc, gdzie można wejść jest raczej mało, ale w żaden sposób nie są kontrolowane.

Nie można tam wjechać  samochodem?
Nie. Istnieje taki zakaz wprowadzony przez mieszkańców. Jest to zgodne z ekologią, która jest bardzo ważna w ich życiu. Można tam dotrzeć rowerem, piechotą. Niedaleko jest stacja metra i przystanki autobusowe. Szczególnie rower w Danii jest naprawdę bardzo popularny.

Jeszcze inna kwestia, która wzbudza kontrowersje - zakaz fotografowania. Miałaś ze sobą  aparat?
Tak. Robiłam zdjęcia. Zapytałam tylko wcześniej konkretnych osób, czy mogę im zrobić zdjęcia. Dostałam bez problemu zgodę. Słyszałam historię, że ktoś nie pytał i miał potem bardzo nieprzyjemne sytuacje, np. zabrano mu aparat. Ten zakaz był wprowadzony w 1994 roku. Przypuszczam, że został on wprowadzony w celu ochrony prywatności mieszkańców Christianii w szczególności, że Christiania stała się bardzo atrakcyjnym turystycznie miejscem. Być może także dlatego, żeby nie było żadnych kompromitujących zdjęć, które mogłyby być jakimś nieprzychylnym argumentem dla władz czy innych nieprzychylnych im osób.

Ale zakaz fotografowania kojarzy się z muzeum...
Czy można to określić  swego rodzaju muzeum? Chyba nie. Nie można ich potraktować jako eksponatów. Ta społeczność żyje i ewoluuje. Ma prawie 40 lat. Zmienia się, ale pewne ideały ciągle są aktualne. To nie jest skansen. 

Początkowe ideały, jak nieużywane przemocy, wolność samostanowienia i wolność używania miękkich narkotyków odeszły w niebyt. 
Nie do końca odeszły w niebyt. Oczywiście, ci ludzie też się zmieniają. To banał, ale zawsze zmienia nas życie i czas. Społeczność się zmienia. Jeśli komu to nie odpowiadało, to wyprowadzał się stamtąd. 

Po wejściu czułaś się, jakbyś była w „innym świecie"? 
Po przekroczeniu bramy rzuciła mi się oczy wielka ilość graffiti i miejsc naturalnej przyrody. Graffiti w

Magda Piotrowska jest studentką socjologii, która brała udział w zajęciach dotyczących utopii na Wydziale Socjologii UW. Jest też stypendystką programu Erazmus w Kopenhadze. Wielokrotnie odwiedzała Wolne Miasto Christiania. 

Christianii to wolna twórczość. Każdy chce się  wyróżnić - wyróżnić siebie przez swoją twórczość. Barka, przyczepa kempingowa, każdy dom jest inny: owalny, prostokątny, ba, mają nawet kształt trójkąta. Totalna rewia barw. To robi wrażenie w porównaniu z piękną acz bardzo „poukładaną" i „starą" Kopenhagą. Poza tym po raz pierwszy byłam tam w środku tygodnia i miasto było bardzo puste.

Czyli zarzut, że Christiania powoli staje się  atrakcją turystyczną, bo dopiero w weekend zaczyna żyć, jest trafny?
W pewnym sensie tak, ale przecież  im to pomaga „przeżyć", turyści wydają tam pieniądze i przysparzają miejscu sympatii. Z drugiej strony to rzeczywiście zarzut, że zaczynają się komercjalizować i sprzedawać swoje ideały. 

Kolejny zarzut dotyczący Christianii jest taki, że to mekka narkomanów.
Nie ma już tego, że na głównej ulicy Pusher Street są wystawione kramy z miękkimi narkotykami do wyboru do koloru. Owszem, można je kupić tak jak wszędzie, tak jak w Warszawie, Paryżu czy Berlinie. 

Nie jest jednak tam łatwiej je kupić?
Nie wiem, bo nie próbowałam, ale też nikt nigdy tam do mnie nie podszedł i mi niczego nie proponował. Choć z tego, co słyszałam, jest jednak łatwiej.

W czasach hipisów, latach 60. i 70. zdarzały się próby tworzenia takich dzielnic. Dlaczego tylko Christianii udało się przetrwać?
Bo pewne zasady, na których powstała, są wspólne z zasadami Duńczyków, np. prawo do wolności, równość czy choćby ekologia. Znaleźli podatny grunt na to, co chcieli zrobić. W Polsce to się nie udało, nie było nawet takich prób, bo panował siermiężny komunizm, poza tym jesteśmy chyba zbyt konserwatywnym społeczeństwem. 

Rozmawiała: Marta Chowaniec
(marta.chowaniec@dlastudenta.pl)

Słowa kluczowe: Christiania dzielnica kopenhaga dania hipisi miękkie narkotyki
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • christianshavn [0]
    M
    2013-08-29 21:40:39
    Wróciłem z Christianii około miesiąca temu, mieszkałem w niej 3 tygodnie. Kramiki stoją wszędzie, być może autorka zetknęła się z Christianią podczas najazdów policji itp. To miejsce jest unikatowe pod każdym względem. Architektura, przyroda i przede wszystkim ludzie są odmienieni wewnętrznie. Ale moim zdaniem Christianie można badać i oceniać tylko uczestnicząc w niej tzn mieszkając, będąc w niej na co dzień. Gdyż każdego dnia dzielnice odwiedzają liczni turyści, oraz mieszkańcy innych dzielnic miasta szukający rozrywki, kramików, luźniejszej atmosfery. Sama idea przez owych turystów, którymi sami byliśmy wraz z moimi przyjaciółmi na początku przyjazdy, powoduje zabicie idei. Niemniej jednak jest to miejsce, do którego napewno wrócę w przyszłe wakacje i które mimo iż brzmi to sztampowo, bardzo mnie odmieniło i pozwoliło mi spojrzeć na swoje życie z nieco szerszej perspektywy. Pozdrawiam
  • christianshavn [0]
    M
    2013-08-29 21:39:57
    Wróciłem z Christianii około miesiąca temu, mieszkałem w niej 3 tygodnie. Kramiki stoją wszędzie, być może autorka zetknęła się z Christianią podczas najazdów policji itp. To miejsce jest unikatowe pod każdym względem. Architektura, przyroda i przede wszystkim ludzie są odmienieni wewnętrznie. Ale moim zdaniem Christianie można badać i oceniać tylko uczestnicząc w niej tzn mieszkając, będąc w niej na co dzień. Gdyż każdego dnia dzielnice odwiedzają liczni turyści, oraz mieszkańcy innych dzielnic miasta szukający rozrywki, kramików, luźniejszej atmosfery. Sama idea przez owych turystów, którymi sami byliśmy wraz z moimi przyjaciółmi na początku przyjazdy, powoduje zabicie idei. Niemniej jednak jest to miejsce, do którego napewno wrócę w przyszłe wakacje i które mimo iż brzmi to sztampowo, bardzo mnie odmieniło i pozwoliło mi spojrzeć na swoje życie z nieco szerszej perspektywy. Pozdrawiam
  • kramiki z trawka jak najbardziej są [0]
    Karolina
    2013-05-27 15:10:53
    własnie wróciłam z Kopenhagii, Christiania zrobiła na mnie ogromne, pozytywne wrażenie, kramiki z trawką są :-) jest ich sporo i ciężko ich nie zauważyć nawet osobie, która nie jest zainteresowana zakupem tego typu uzywek:-) Ogromny spokój panujący, usmiechy, kolory, wesołość - w Polsce takie miejsce nie mogłoby istnieć :-) - u nas jest zbyt dużo huligaństwa, złodziejstwa i ludzie są agresywni :-( w Danii dzieciaki grzeczne, nie krzyczą nie płaczą nawet psy cicho szczekają :-)
  • Pusher street [0]
    Blizzu
    2011-04-13 17:53:20
    I są dalej, mimo najazdu przez policję przed wczoraj.
  • christiana [0]
    lolo
    2010-03-05 12:38:37
    ja tez tam byłem i sa tam stoliki z miekimi narkotykami jak autorka nie widziała to musiała byc slepa,jest tego pełno przedewszystkim w dzien!
  • Re: Brak kramów z używkami [0]
    Odpowiedź na: Brak kramów z używkami
    marta
    2010-01-05 01:57:14
    własnie wrocilam w kopenhagii i oczywiscie byłam w christianii, to jakas sciema ze nie ma tam straganow, sa i to duzo!! nikt sie z tym nie kryje, pelno marihuany, gotowych jointow i kosci haszyszu! kolezanka chyba tam nie byla albo sie zjarala i na oczy nic juz nie widziala
  • bez tytulu [0]
    marry jane
    2009-12-26 19:27:00
    Witam!Nie zgodze sie z wypowiedzia o pusher street.Mieszkam w Kopenhadze i mam znajomych ktorzy pracuja w Christianii.Stragany sa ale tylko z paleniem a zdjecia mozna robic ale nie na Pusher street.Bylam tam w Wigilie to niesamowite jaki to byl wspanialy wieczor z muzyka na wieczor i swiatecznym bufetem.Pozdrawiam
  • Kramiki [0]
    marek
    2009-12-08 13:13:19
    Ja także byłem w Christianii kilka miesięcy temu, stojąc na głównym placyku w zasięgu wzroku było kilka kramików z marihuaną i haszyszem, zdziwiła mnie ilość (duża) osób jakie tam kupowały, i beztroska tych ludzi. To było ciekawe przeżycie.
  • Brak kramów z używkami [1]
    Zdziwiony
    2009-11-18 13:58:41
    Nie będę się kłócił, że na bank autorka nie ma racji, bo byłem w Christianii pół roku temu, ale jeszcze wtedy zarówno w nocy, jak i zwłaszcza w dzień, całe mnóstwo było stoliczków gdzie można było kupić wszelkie rodzaje gandzi z każdego zakątka świata. Do koloru, do wyboru, a mnogość straganów aż oczy wibijała. Ale może od końca maja coś się zmieniło...
Zobacz także
Jak Polacy Niemcom Żydów mordować nie pomagali
Jak Polacy Niemcom Żydów mordować nie pomagali

Odważna i ambitna próba obalenia mitu Polski Niewinnej czy upiorne pomówienie wszystkich Polaków?

Studia w Indiach. Nie tak straszne jak je malują
Studia w Indiach. Nie tak straszne jak je malują

"Nigdy nie widziałem kraju, który zawierałby w sobie tyle kontrastów. Przepych, piękno i nieskazitelność z jednej strony, z drugiej bardzo łatwo przeradza się w straszną biedę i syf.".

Zdjęcie ślubne z Auschwitz
Zdjęcie ślubne z Auschwitz

„Moja kochana, kochana Margo, tulę Cię namiętnie do siebie i życzę Ci na święta wszystkiego najlepszego. Na zawsze Twój R. Co porabia mój mały uparciuch. Pisz mi dużo o nim. Moc ucałowań dla Was obojga!”.

Polecamy
Miejsce bez przeszłości
Miejsce bez przeszłości

Gdy lekko przestraszona wyjmowałam paszport, on z bezbłędnym angielskim i miłym uśmiechem zapytał, jak się mam? Właśnie przekroczyłam granicę, która nie wiadomo, czy istnieje. Całkiem oszalałam.

Nie tak drogo, jak to górale malują
Nie tak drogo, jak to górale malują

W opinii przeciętnego Polaka, po zamianie koron na euro na Słowacji zrobiła się straszna drożyzna. Czy tak jest na pewno?

Ostatnio dodane
Jak Polacy Niemcom Żydów mordować nie pomagali
Jak Polacy Niemcom Żydów mordować nie pomagali

Odważna i ambitna próba obalenia mitu Polski Niewinnej czy upiorne pomówienie wszystkich Polaków?

Studia w Indiach. Nie tak straszne jak je malują
Studia w Indiach. Nie tak straszne jak je malują

"Nigdy nie widziałem kraju, który zawierałby w sobie tyle kontrastów. Przepych, piękno i nieskazitelność z jednej strony, z drugiej bardzo łatwo przeradza się w straszną biedę i syf.".

Konkurs Ziaja