Czytelnia - Naszym zdaniem

Władimir Sorokin - "Dzień oprycznika"

2008-02-07 12:30:53

 Powieść Władimira Sorokina "Dzień oprycznika" ledwie została wydana, a już rozpętała narodową debatę i podbiła tamtejsze listy bestsellerów. "Dzień oprycznika" uważa się za bezkompromisową satyrę polityczną na współczesną Rosję. Sam autor nazywa książkę „fantazją na motywach rosyjskich", i dodaje: „Tak odpowiadam na sytuację w moim państwie".

Jest rok 2027. Czasy zamętu odchodzą w niepamięć, nastaje era odbudowy. Po odzyskaniu należnej władzy monarchia oficjalnie deklaruje swoje cele: wierność religii i tradycji. Paszporty spalono uroczyście na placu Czerwonym, wydalono zagranicznych dyplomatów. Rosję od reszty świata odgradza teraz wielki mur, a gwarancją jakości życia mieszkańców jest eksport ropy i gazu. Przyjazne stosunki polityczne państwo utrzymuje tylko z Chinami, dostawcą niezbędnych produktów użytku prywatnego i przemysłowego - od samolotów typu Boeing po muszle klozetowe. Na tym tle toczy się opowieść o jednym dniu z życia Andrieja Daniłowicza Komiagi, tytułowego oprycznika.

Literacki eksperyment Sorokina - antyutopijny futurystyczny utwór napisany językiem Puszkina - ukazuje Rosję nieuchronnie zmierzającą ku przeszłości, ku wiekom średnim, kiedy władza, za sprawą opryczników, przemawiała językiem terroru.

- Jako pisarz uległem wpływom moskiewskiego podziemia, w którym wypadało pozostać apolitycznym. Mieliśmy ulubioną anegdotę: kiedy oddziały niemieckie wkraczały do Paryża, Picasso siedział i malował jabłko. Takie było podejście - musisz siedzieć i malować swoje jabłko, niezależnie od tego, co dzieje się dookoła. Trzymałem się tej zasady, dopóki nie skończyłem piędziesięciu lat. Teraz doszedł we mnie do głosu obywatel.
(Władimir Sorokin)


- Powieść jest po prostu rewelacyjna i bezapelacyjnie śmieszna, czasem wstrętnie złośliwa. Śmiejąc się, obywatele odwracają się nie tylko  od przeszłości, ale i od tej przyszłości, w której nie bardzo by się chcieli znaleźć.
(Radio MAJAK)

- "Martwe dusze" na modłę noworuską.
("Wzglad")

Z recenzji poprzednich powieści:

- Sorokin stał się postacią kultową we współczesnej literaturze rosyjskiej. Szczególnie cenią go młodzi. Jego powieści, pełne śmierci, przemocy  i seksu, budzą niepokój.
(„The New York Review of Books")

- Sorokin potrafi znakomicie bawić się literackimi stylami. Mówi się, że jest czołowym przedstawicielem rosyjskiego konceptualizmu, ale jego rola w literaturze jest znacznie większa. Zawdzięczamy mu renesans rosyjskiej powieści.
(
Wiktor Jerofiejew)

Władimir Sorokin, "Dzień oprycznika", przekład z rosyjskiego Agnieszka Lubomira Piotrowska, premiera 10 stycznia 2008, seria Don Kichot i Sancho Pansa, wydawnictwo W.A.B.

Władimir Sorokin (ur. 1955), pisarz i grafik, jeden z czołowych przedstawicieli radzieckiego, a później rosyjskiego konceptualizmu. Jego książki, pełne eksperymentów artystycznych i swobodnie interpretujące najnowszą historię, przyniosły mu opinię skandalisty, ale i „prawdopodobnie ostatniego z długiej listy wielkich pisarzy rosyjskich". Jest autorem opowiadań, dramatów, scenariuszy filmowych i powieści, m.in. Kolejka (wyd. pol. 1988), Norma, Tridcataja lubow' Mariny, Sierdca czetyrioch oraz Gołuboje sało, którą popierająca Władimira Putina organizacja „Idący razem" uznała za pornograficzną i skierowała przeciwko autorowi sprawę do prokuratury. Jego najsłynniejszym dziełem jest bestsellerowa trylogia, na którą składają się powieści Lód (2002; W.A.B. 2005), Bro (2004; W.A.B. 2006) i 23 000 (2005; W.A.B. 2007). Prawa do wydania Dnia oprycznika (2007) nabyły już wydawnictwa z Niemiec, Francji, Węgier, Litwy, Szwecji, Serbii oraz Hiszpanii.

(Informacja prasowa)


Słowa kluczowe: Władimir Sorokin - "Dzień oprycznika"
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Z Polską i Ukrainą jest jak z barszczem
Z Polską i Ukrainą jest jak z barszczem

Ukraiński borszcz jest gęstszy, bardziej wyrazisty i bardziej sycący. Jest mieszanką wszystkiego, co najlepsze i wszystkiego, co akurat znajdzie się pod ręką. Jak sama Ukraina – zaskakująca mieszanka narodowa, historyczna i tożsamościowa.

"System Białoruś" Andrzeja Poczobuta
"System Białoruś" Andrzeja Poczobuta

„Państwo to JA!” - mawiał Ludwik XIV, absolutny władca Francji i Francuzów. Podobnie może mówić dziś o sobie Aleksander Łukaszenka, prezydent, władca i „baćka” Białorusi od 1994 roku.

"Obłęd'44" - nowa książka Piotra Zychowicza
"Obłęd'44" - nowa książka Piotra Zychowicza

Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując Powstanie Warszawskie.

Polecamy
Ostatnio dodane
Z Polską i Ukrainą jest jak z barszczem
Z Polską i Ukrainą jest jak z barszczem

Ukraiński borszcz jest gęstszy, bardziej wyrazisty i bardziej sycący. Jest mieszanką wszystkiego, co najlepsze i wszystkiego, co akurat znajdzie się pod ręką. Jak sama Ukraina – zaskakująca mieszanka narodowa, historyczna i tożsamościowa.

"System Białoruś" Andrzeja Poczobuta
"System Białoruś" Andrzeja Poczobuta

„Państwo to JA!” - mawiał Ludwik XIV, absolutny władca Francji i Francuzów. Podobnie może mówić dziś o sobie Aleksander Łukaszenka, prezydent, władca i „baćka” Białorusi od 1994 roku.