Nasze komentarze - Naszym zdaniem

Władza kontra kibice

2011-05-17 09:25:00

Jakoś na początku tego roku rozmawiałem ze swoim zaangażowanym w politykę kolegą, który przekonywał mnie, że rozpaczliwie poszukujący jakichkolwiek sukcesów rząd szykuje gdzieś tak na przełom kwietnia i maja kolejną ofensywę przeciwko nieznanemu jeszcze wrogowi. Parę miesięcy minęło i okazało się, że kolega miał rację. Po firmach bukmacherskich i dopalaczach przyszedł czas na "kiboli". Nieustępliwy premier Tusk może zgrywać szeryfa i odtrąbić "no pasaran". Problem w tym, że trzeba być skończonym tumanem, żeby nie zauważyć w tym wyłącznie PR-owej zagrywki na wzrost słupków sondażowych.

Czy chodzę na mecze piłkarskie? Rzadko, w tym roku byłem może ze dwa razy. Tyle że już te dwa razy wystarczyło, żeby raz na zawsze wyzbyć się wrażenia, że ktoś mi strzeli w papę tylko dlatego, że mam szalik jakiegoś klubu piłkarskiego lub go nie mam. Nie trzeba nawet iść te dwa razy, żeby wiedzieć, że ta atmosfera grozy i chamstwa na stadionach pompowana przez rząd i oraz przychylne mu media to tylko i wyłącznie wydmuszka, która ma za zadanie zastąpić prawdziwe kłopoty, z jakimi zmaga się nasz kraj. Ale żeby to zauważyć trzeba niestety wyjść z domu, wyłączyć TVN24 i odrzucić w kąt "Wyborczą", które produkują materiały pod z góry ustaloną już tezę. Trzeba pójść na mecz i zmierzyć się z problemem. W TV mówią, że na meczach jest niebezpiecznie? No to idź, sprawdź i wyrób sobie swoje własne zdanie. Można się trochę zdziwić, ale dopóki się tego nie zrobi, będzie się wówczas jedynie papugą - bezmyślnie chłonącą i powtarzającą to, co usłyszy się z cudzych ust. Tam gdzie nie ma miejsca na myślenie, momentalnie robi się miejsce na propagandę. I prawda jest brutalna - ci, którzy uważają, że burdy na meczach są realnym zagrożeniem dla państwa nie dość, że pewnie na żadnym meczu nie byli, to w dodatku ogłupieni mediami nie myślą swoim mózgiem.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację: kilku studentów dało sobie po gębie na juwenaliach. Jedni byli z polibudy, drudzy z uniwerku. Miasto, w którym się to działo oraz miasta pochodzenia studentów nie mają w tym wypadku żadnego znaczenia. Donald Tusk zwołuje konferencję prasową, na której z marsową miną wydaje kolejną wojnę i kieruje wniosek o zamknięcie uczelni zakapiorów, którzy się pobili. Nikt nie może studiować! Kilkadziesiąt tysięcy ludzi zimuje do nie wiadomo kiedy, bo jacyś frajerzy gdzieś się na siebie napatoczyli. Absurdalne? Oczywiście. Ale analogia tej sytuacji jest oczywista. Czego winne są kluby Legia Warszawa i Lech Poznań, że banda matołów naskoczyła na siebie w Bydgoszczy? Powtarzam, w Bydgoszczy! Dlaczego nie ukarano PZPN-u (skamieniałego reliktu komuny), który to był organizatorem tego spotkania (a nie Ekstraklasa!) i zorganizował je w taki sposób, jak wszystko, co organizuje - do bani. Zastosowano odpowiedzialność zbiorową na chorą i niespotykaną dotąd skalę - do końca sezonu żaden klub nie dostanie swojej puli biletów na mecz wyjazdowy. Jesteś z Podgaju i chcesz iść na mecz ze Starym Śleszowem? Nie wejdziesz! Dalej poszło już z górki - nagle okazało się, że komendant główny w każdym większym mieście nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa i wnioskuje o zamknięcie stadionów. Policja jako agenda rządowa siłą rzeczy musi wykonywać polecenia premiera i nikt nie zwróci uwagi na to, że nie ma w jej działaniu żadnej logiki. Jeszcze miesiąc temu race nikomu specjalnie nie przeszkadzały, a doping na trybunach wcale nie był zbyt wulgarny. Stadion Śląska Wrocław został zamknięty za "ekscesy" sprzed roku i za to, że w pociągu relacji Wrocław-Lubin zerwano hamulec bezpieczeństwa! Na miejscu klubów szykowałbym dobrych prawników - mają szansę wyciągnąć niezłe odszkodowanie za brak wpływów z biletów.

Ciekawe jak nasz premier wytłumaczy fakt, że budowa stadionów była dla jego rządu takim priorytetem (co tam autostrady, co tam służba zdrowia, EURO się liczy!), a teraz te budowane za ciężkie pieniądze (i zapewne o wiele droższe niż powinny być) obiekty są bez zastanowienia zamykane. Ale nie musi się tego pytania obawiać, bo matołom, którzy nie wyściubią nosa dalej niż za kineskop własnego telewizora, takie działanie przypadnie do gustu. Brawo, ktoś w końcu zrobił porządek! No właśnie nie do końca. Te stadiony trzeba będzie przecież w końcu kiedyś otworzyć, prawda? No więc po co je zamknięto? Dla interesu publicznego, dobra obywatelskiego? PO CO? Bo tak na dobrą sprawę ich zamknięcie to nie jest żaden sukces, to jest przyznanie się do porażki. To przyznanie się do tego, że nie jest się w stanie zapanować nad grupą wyrostków, którzy stanowią tak naprawdę ułamek społeczności prawdziwych kibiców. Policja de facto przyznaje się, że nie nadaje się do wykonywania swojej pracy. Jak długo trwało zatrzymanie osób, które zrobiły awanturę w Bydgoszczy? Kiedy postawiono im zarzuty? Na boisku wszyscy policjanci patrzyli się na siebie, ale kiedy trzeba było zrobić pokazówkę i w dwudziestu w pełnym rynsztunku zawinąć z domu małolata w gaciach, wtedy owszem, byli odważni. Pomijam kompromitacje, kiedy to zatrzymano akredytowanego dziennikarza oraz osobę, która na meczu w ogóle nie była. A czy tak ciężko byłoby, gdyby winnych zajść złapano i osądzono od razu? Tego jednak powinno wymagać się od normalnego państwa prawa, którym nie jesteśmy. Jeżeli chcemy być surowi, to poprzyjmy czymś swój brak pobłażania dla chuliganów. Każmy takiemu delikwentowi zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych albo wsadźmy mu od razu zakaz stadionowy. Niech przy okazji każdego meczu swojej drużyny ma obowiązek zameldować się na komisariacie w Suwałkach, Świnoujściu czy Ustrzykach Dolnych. Niech dojedzie tam za własne pieniądze, posiedzi 3 godziny bez sensu i wróci z powrotem. I tak przez 2 lata. Pięćset razy się taki człowiek zastanowi, zanim znowu coś wywinie na stadionie. Do rozwiązywania takich spraw jak kibicowskie kosy idealne byłyby sądy 24-godzinne. Aha, zapomniałem, że nie działają.

Cały ten zgiełk w sprawie "kiboli" można opisać jako szukanie wroga na siłę. Jaki rząd, takie problemy, parafrazując wąsatego klasyka. Po co rozmawiać o budżecie państwa, długu publicznym, katastrofalnej sytuacji demograficznej, postawie wobec raportu MAK. Liczy się tylko PiaR, szkoda tylko, że w jego rezultacie dostajemy wielki PiaRd. A temu wszystkiemu asystują służalcze media, co do których chyba nikt już nie może mieć złudzenia, jak bardzo są upolitycznione. Bardzo współczuję tym ludziom, którzy czytają "GW" i myślą, że rzeczywistość jest właśnie taka, jak tam ją przedstawiają. Od kreacji świata są pisarze - media powinny być przynajmniej teoretycznie od jego opisywania. Nagle niesamowicie ważnym tematem staje się fakt, że na Lechu ktoś kogoś opluł. Pała dla "Kolejorza" za to, że ten gość dalej jest w strukturach klubowych, ale czy ktoś tu ewidentnie nie przesadza? Oczywiście nikt nie zwraca uwagi na fakt, że wspomnianej już gazecie klub odmówił przedłużenia opieki patronackiej, więc może to robić po prostu z własnych niskich pobudek. Kolejny dziennikarz oburza się, że na stadionach nie można już usłyszeć "sędzia kalosz", tylko wyzwiska pod adresem arbitra. Zdradzę mu tajemnicę - to całkiem prawdopodobne, że na meczu piłki nożnej usłyszy się bluzgi. Jeżeli ktoś chce doznań estetycznych, to niech idzie do opery - tam na pewno nikt nie przeklinać nie będzie. Są pewne aksjomaty: kiedy napastnik nie strzela sytuacji sam na sam, wszyscy na trybunach raczej nie będą krzyczeć "diabli nadali" albo "a niech to dunder świśnie". Oczywiście są przypadki, które powinny być bezwzględnie piętnowane, jak chociażby uderzenie piłkarza własnego klubu czy niszczenie krzesełek. Jeżeli używa się wobec kogoś przemocy fizycznej lub niszczy się nie swoją własność, wówczas należy ponieść karę. Tymczasem aż prosi się, żeby powiedzieć to samo co w "Zemście" - "miej proporcje, mocium panie!".

Ja mam tylko nadzieję, że następnym razem ktoś kogoś zleje na cotygodniowym meczyku, w którym uczestniczy premier. Np. Schetyna da w papę Grasiowi albo innemu Arabskiemu. Może wówczas Donald Tusk zdelegalizuje też swoje mecze i w końcu weźmie się do roboty? Niestety, nic na to nie wskazuje. W Polsce decyzje takie jak zamykanie stadionów raczej się opłacają. Mają za cel wyłącznie pozyskanie wyborczych głosów, a że przeciętny Polak wie tyle, ile zobaczy w telewizji, a przy oddaniu głosu nie kieruje się niczym więcej niż emocjami... to o czym my tu właściwie rozmawiamy.

Jerzy Ślusarski
(jerzy.slusarski@dlastudenta.pl)

Słowa kluczowe: rząd kibice wojna kibole donald tusk zamknięcie stadionów policja media pzpn lech legia puchar
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • Re: żenada [0]
    Odpowiedź na: żenada
    misio Rysio
    2011-06-11 12:12:04
    Jak rozumiem wszystko ,co w jakikolwiek sposób może być przez undera ocenione jako propisowskie -jest żenadą. To znak firmowy lemingów spod znaku GW i TVN-co również jest żenadą -i to chyba znacznie większą. POzdrawiam undera - bez żenady
  • żenada [1]
    under
    2011-05-24 09:31:30
    Jak dla mnie totalnie upolityczniony artykuł. Kilka fragmentów ma tu sens, aczkolwiek mam bardzo silne wrażenie, że autor jest oddanym sympatykiem pis'u. Teksty o GW i tvn24 są żenujące, ale to jednak znak firmowy sympatyków kaczyńskiego. Krytyka dla rządu się należy, ale nie poprzez taki pisowski bełkot.
  • ale bełkot [0]
    ach...
    2011-05-24 08:40:15
    taki sam bełkot jak w sejmowych salach, a i polityki tu nie brakuje...
  • Re: dobre [0]
    Odpowiedź na: dobre
    gitaroszewc
    2011-05-22 14:50:25
    Oczekujecie czegoś od innych to zacznijcie sami spełniać oczekiwania - tak jak kibice. "Już będzie ok" i co? Banda hipokrytów. "Temat zastępczy" - czy wy do cholery nie widzicie, że to MEDIA robią z tego temat? Rząd coś zrobi i tyle, to media i opozycja robią z tego "temat" wałkując w kółko bezsensowne teksty. Takie brednie na "dlastudenta"? Proponuję zacząć myśleć albo przemianować się na "dlagimnazjalisty".
  • ile jeszcze musi sie wydarzyc zebyscie wreszcie otworzyli oczy?... [0]
    łodzianin
    2011-05-21 05:43:27
    Wreszcie jakas grupa spoleczna trzezwo myslaca... Stadiony dla madrych kibicow a sejm dla madrych politykow!!!
  • dobre [1]
    dominiqs
    2011-05-18 08:25:51
    Bardzo dobry tekst i jakże na czasie...
Zobacz także
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze

Czy niszczenie paskudnych reliktów przeszłości zasługuje na miano przestępstwa?

Max, nie daj się
Max, nie daj się

Mariusz Max Kolonko znienawidzony przez media głównego nurtu, bo skłania ludzi do myślenia.

Naród idiocieje na potęgę
Naród idiocieje na potęgę

Już wkrótce nazwisko Wołodyjowskiego poznamy z pieśni na meczach siatkówki, a Soplicę skojarzymy tylko z nazwą wódki.

Polecamy
Ostatnio dodane
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze

Czy niszczenie paskudnych reliktów przeszłości zasługuje na miano przestępstwa?

Max, nie daj się
Max, nie daj się

Mariusz Max Kolonko znienawidzony przez media głównego nurtu, bo skłania ludzi do myślenia.