Reportaż - Naszym zdaniem

Herbatka z mlekiem

2008-03-03 10:01:50
 Wychylam się lekko z siodła, klepię wierzchowca po szyi. Czuję na sobie orzeźwiający powiew wiatru. Wciągam powietrze całymi płucami i w głębi duszy uśmiecham się do siebie. Cóż za piękny kraj. Walia...

Po angielsku Wales, po walijsku Cymru. Celtycka kraina wspaniałych zamków i klifowych wybrzeży należy do Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii. Położona na półwyspie, granicząca z Anglią. Oblewają ją wody Morza Irlandzkiego. Przyciąga coraz więcej turystów z Europy i całego świata.

Witamy w Walii

Ląduję małym, biało–pomarańczowym samolotem linii Easy Jet na lotnisku w Bristolu. Jest kilkanaście minut po dwunastej. Samolot przyleciał przed czasem. Odbieram bagaż i zmierzam ku wyjścia z lotniska.

Przy wyjściu czekają na podróżnych taksówki. Siadam na ławce. Jakiś starszy pan z rozwianymi od silnego wiatru białymi włosami mówi coś do mnie bardzo szybko, po angielsku, ale z walijskim akcentem. Nie rozumiem, proszę o powtórzenie. Zniecierpliwiony staruszek nie podejmuje rozmowy. Samochodem jadę do Merthyr Tydfil, przejeżdżając przez kolejne ronda, zbudowane nawet przy najmniej skomplikowanych skrzyżowaniach – skrzyżowań bez rond jest naprawdę niewiele! Za oknami przesuwają się krajobrazy: wielkie kamienne mury porośnięte bluszczem, domki, mocno ze sobą ściśnięte, bez podwórek: wchodzi się do nich prosto z ulicy.

Jadę, czytając dziwaczne, walijskie wyrazy na znakach drogowych, napisane zaraz po angielskich słowach. Jadę i nagle zdaję sobie sprawę, że ruch lewostronny jest bardziej naturalny niż jazda z prawej. Szkoci byli genialni, że to wymyślili. Merthyr Tydfil to hrabstwo w Południowej Walii, którego stolicą jest… Merthyr Tydfil. Rozłożyste miasteczko położone w dolinie i na falistych zboczach pagórków najładniej wygląda nocą, oświetlone tysiącami lamp z okien domów, które układają się w długie linie kropeczek wzdłuż linii większych kropek, stanowiących latarnie. Śledząc ich przebieg można poznać doskonale plan dróg Merthyr: obwodnicę, ulice, a nawet poboczne uliczki.

W centrum Merthyr Tydfil znajduje się supermarket Tesco, a wokół niego (i dużego parkingu obok) rozciąga się prawdziwe „centrum handlowe” ze sklepami odzieżowymi i obuwniczymi. Poza tym, to właśnie w Tesco robi się zakupy, w Tesco płaci się rachunki, no i oczywiście w Tesco można zagrać w brytyjską loterię - The National Lottery. Ulice Merthyr są dziwnie wąskie, na chodnikach stoją zaparkowane samochody i kiedy mijają się dwa spojazd jadące w przeciwnym kierunku, jeden musi poczekać, aż drugi przejedzie.

Herbata z mlekiem

Robert W. Davies prowadzi stadninę koni zaprzęgowych na obrzeżach Merthyr. Jest to stadnina w walijskim znaczeniu tego słowa. Bo żaden szanujący się koniarz z Polski nie nazwałby stadniną metalowych, rozsypujących się baraków pośród niezliczonych śmieci i złomu. Barak składa się z metalowych płacht, które przy mocniejszym wietrze obijają się o siebie, wydając niepokojące odgłosy.

Ale koniom nie przeszkadza brak drewnianej stajni, walająca się na trawie stara lodówka, czy sadzawka jako poidło. Są szczęśliwe. Mijamy dwa zadowolone konie dokazujące na zielonej trawie. Wiatr rozwiewa im grzywy, jeden „strzela baranka”, a drugi wesoło truchta obok kompana zabaw.

Sir Robert wita nas niezwykle przyjaźnie i od razu pyta, czy wypijemy herbatę. Z mlekiem. Wzdrygam się na samą myśl o mleku w herbacie i grzecznie proszę tylko o cukier i cytrynę, co wywołuje nieokreślone uśmiechy na twarzach obecnych Walijczyków.

Wypicie herbaty zajmuje nam niewiele czasu i już niedługo po tym wsiadamy na konie i jedziemy kamienistą drogą, słuchając szumu wiatru i stuku końskich kopyt. Nad nami niebieskie, czyściutkie niebo, po lewej łagodnie schodzący w dół stok góry, a na prawo wysoka skalna ściana, miejscami porośnięta trawą. Wiatr porusza większymi źdźbłami traw, muska twarz i szyję, ale dzięki zawieszonemu wysoko - jak na luty - słońcu, jest nam ciepło i przyjemnie.

Zwracam uwagę na rozrzucone ostre kamienie, przypominające odłamki skał oraz na dziwne, nienaturalne garby ziemi na szlaku naszej konnej wędrówki. Ale nie patrzę cały czas pod nogi. W dole skrzy się w słońcu ciemnoniebieska tafla jeziora, wyglądająca jak granatowe oko otoczonej zieloną tęczówką. Bezleśne góry otaczają nas ze wszystkich stron. Widać odległe rzędy ciasno splecionych ze sobą domów. Dopiero potem dowiem się, że góry, które tak podziwiam to góry stworzone w większości przez człowieka – Walijczycy zakopują w nich śmieci.

– Oni je przykrywają foliami, zasypują ziemią i sadzą trawkę, żeby nie infiltrowało w ziemię i wody gruntowe – opowiada mi Polak mieszkający w Merthyr Tydfil. – Poza tym jest też techniczna strona. Z tych śmieci, które gniją pod tymi foliami, pozyskują gaz ziemny, który potem sprzedają do spółki gazownictwa i którym opalają domy. Taniej, szybciej. Stąd te kamienie i dziwne nierówności - dodaje.

Ale o tym dowiem się później, a na razie kontempluję widoki z perspektywy końskiego grzbietu.

Nowoczesność i stare zamczyska

Typowe angielskie śniadanie można zjeść w pierwszej lepszej knajpce, my poszliśmy do Asdy – supermarkecie z kompleksem sklepów i restauracji. Miła pani w czepku, stojąca za ladą, nakłada nam kolejno na talerz smażone kiełbaski i plasterki boczku, sadzone jajka, drobną fasolkę z sosem, a na to wszystko rzuca w artystycznym nieładzie długaśne frytki. Jeśli jednak ktoś uważa, że to nie zaspokoi wystarczająco jego głodu po ciężkiej nocy, może sobie wziąć jeszcze kanapkę, ciastko lub jogurt. Po takim śniadaniu nie spieszy nam się z obiadem.

No, dobrze. A co z tymi zamkami, tak podobno licznymi na walijskiej ziemi? Otóż, najpiękniejszy zamek w Walii znajduje się w jej stolicy, Cardiff (walijskie: Caerdydd). Piorunujące wrażenie robią wysokie mury i baszty Cardiff Castle skąpane w porannych promieniach słonecznych. Zresztą, całe Cardiff może zrobić wrażenie. Zwłaszcza, jeśli wyjdzie się „na miasto” lub do centrum handlowego i zobaczy radośnie uśmiechniętych „Walusów” drepczących żwawo w szortach oraz japonkach, jakby nie zdających sobie sprawy, że właśnie mamy luty.

Cardiff to prawdziwy raj dla zakupowych szaleńców. Być może to zakupy sprawiają, że Walijczykom zawsze jest gorąco. Primark i Tkmaxx – dwa duże sklepy z odzieżą – oferują T-shirty już za jednego funta, a spodnie – jeansy po sześć funtów. Jeśli liczyć pięć złotych za jednego funta, rachunek jest prosty. Wsiadaj w samolot i na zakupy leć do Walii!

Żeby zobaczyć typowo brytyjski zamek z grubymi, kamiennymi murami i okrągłymi, zębato zwieńczonymi basztami bez okien, nie trzeba nawet udawać się specjalnie do Cardiff. Taki zamek można spotkać co krok – wszak Walia to kraina zamków – i nawet Merthyr Tydfil może poszczycić się zameczkiem, który otoczony parkiem ze stawem jest idealnym miejscem na przechadzkę.

Nie chcę pisać na koniec, że Walia to cudowny kraj, który trzeba zobaczyć na własne oczy. Można tak napisać o każdym państwie, w którym się było. Bo w każdym jest coś innego, co fascynuje, przyciąga, zaskakuje, albo szokuje. W Merthyr Tydfil mieszka dużo Polaków i wszyscy się tutaj ze sobą znają. Jedni są bardziej zadowoleni z życia, inni mniej. Ale wszyscy są pewni jednego: Walia nie zastąpi im Polski. I bliskich. I jakkolwiek dobra byłaby herbata z mlekiem, to najlepiej wypić ją bez mleka, z cytryną i cukrem, ale wśród swoich.

Fot. Małgorzata Czekaj


Słowa kluczowe: reportaż, walia, wyspy, konie, praca
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • Walia.piękny kraj [0]
    pola
    2009-05-09 17:41:49
    Małgoś pięknie opisane miasteczko.Mieszkam i pracuję tu od 10 m-cy. Wszystko jest tu zachwycające, miałam okazję trochę tu zwiedzić okolic. Polacy tu owszem się znają ale tylko dlatego że większość z nich tu pracuje . Do czego niemogę się do tej pory przyzwyczaić - do pogody. Nawet dziś świeci pięknie słońce za chwilę nagle zrywa się wiatr i zaczyna padać deszcz.pozdrawiam
  • Fajnie [0]
    Martucha
    2009-02-24 20:52:59
    Bardzo fajnie opisany ten kraj i miasteczko! Mieszkam tu trochę i chodzę na zakupy do opisanego Tesco ;) bardzo mi sie tu podoba
Zobacz także
Jak Polacy Niemcom Żydów mordować nie pomagali
Jak Polacy Niemcom Żydów mordować nie pomagali

Odważna i ambitna próba obalenia mitu Polski Niewinnej czy upiorne pomówienie wszystkich Polaków?

Studia w Indiach. Nie tak straszne jak je malują
Studia w Indiach. Nie tak straszne jak je malują

"Nigdy nie widziałem kraju, który zawierałby w sobie tyle kontrastów. Przepych, piękno i nieskazitelność z jednej strony, z drugiej bardzo łatwo przeradza się w straszną biedę i syf.".

Zdjęcie ślubne z Auschwitz
Zdjęcie ślubne z Auschwitz

„Moja kochana, kochana Margo, tulę Cię namiętnie do siebie i życzę Ci na święta wszystkiego najlepszego. Na zawsze Twój R. Co porabia mój mały uparciuch. Pisz mi dużo o nim. Moc ucałowań dla Was obojga!”.

Polecamy
Ostatnio dodane
Jak Polacy Niemcom Żydów mordować nie pomagali
Jak Polacy Niemcom Żydów mordować nie pomagali

Odważna i ambitna próba obalenia mitu Polski Niewinnej czy upiorne pomówienie wszystkich Polaków?

Studia w Indiach. Nie tak straszne jak je malują
Studia w Indiach. Nie tak straszne jak je malują

"Nigdy nie widziałem kraju, który zawierałby w sobie tyle kontrastów. Przepych, piękno i nieskazitelność z jednej strony, z drugiej bardzo łatwo przeradza się w straszną biedę i syf.".