Nasze komentarze - Naszym zdaniem

Bitwa o halę

2009-07-23 12:18:49

 21 lipca na warszawskim Placu Defilad, w centrum stolicy naszego kraju, miały miejsce iście dantejskie sceny. Kupcy zabarykadowani w Kupieckich Domach Towarowych stawili czoła komornikowi, który w imieniu wierzyciela - miasta - próbował wykonywać swoje czynności i starał się zająć nieruchomość. Nieudolni ochroniarze, zbyt późna reakcja policji i różne grupy społeczne, na czele z chuliganami, wspierające kupców - oto przepis na zamieszki w największym mieście Polski.

Zaistniała sytuacja jest bardzo trudna do interpretacji i należy ją rozpatrywać w co najmniej trzech aspektach: prawnym, politycznym i społecznym.

Biorąc pod uwagę aspekt prawny wydarzeń, trzeba przyznać z całą stanowczością rację miastu, reprezentowanemu przez prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz. Kupcy po wielu przegranych procesach nielegalnie zajmowali halę KDT od 1 stycznia br. Powinni być zatem nawet wdzięczni władzom miasta, że dopiero po 7 miesiącach komornik zapukał do ich drzwi z nakazem zajęcia nieruchomości. Tymczasem demonstranci, nie przyjmujący do wiadomości decyzji sądu o egzekucji wierzytelności, postanowili wszelkimi możliwymi środkami uniemożliwić urzędnikowi państwowemu wykonywanie jego pracy. Komornik przybrał sobie do pomocy agencję ochroniarską, którą owe zadanie zdecydowanie przerosło i która jedynie podsycała i tak już do granic napiętą sytuację, która w końcu przekształciła się w regularną bitwę o halę. Podobno na miejscu było również kilku dzielnicowych, którzy obserwowali całą sytuację, gotowi wkroczyć w kulminacyjnym momencie. Dopiero jednak gdy nastąpiła eskalacja konfliktu, policja zdecydowała się na akcję, stawiając tym samym nie na prewencję, a na zwalczanie skutków. Nie mam zarzutów do profesjonalizmu policyjnych działań, sądzę jednak, że policjanci powinni być na miejscu w większej liczbie i to od samego rana, aby swoją obecnością buforować konflikt i ostudzać przegrzane zapały.

Dura lex, sed lex - jak głosi stare rzymskie przysłowie, a znaczy ono nie więcej niż to, że nawet to najtwardsze prawo nadal jest prawem, które należy respektować i się do niego stosować. Kupcy postanowili wystąpić przeciwko porządkowi prawnemu, sprzeciwić się prawomocnej decyzji sądu i ponieśli tego konsekwencje. Gdyby władze Warszawy zdecydowały się na, kolokwialnie mówiąc, „odpuszczenie" kupcom, miałby miejsce niebezpieczny precedens. Prawo, przede wszystkim to skodyfikowane i uzupełnione formułą Radbrucha jest praktycznie podstawą idei współczesnego państwa, które dzięki niemu może funkcjonować. Ignorując przepisy prawne, neguje się istnienie państwa, wraz z niezbędnym mu aparatem przymusu. W ten sposób powstała anarchia jest brzemienna w skutki i przy tym stopniu świadomości społecznej, jaki mamy w Polsce, może prowadzić do tragedii.

Należy rozważyć również aspekt polityczny całej sytuacji. Obrazki, które dane nam było śledzić na żywo dzięki mediom będą stanowić znakomitą pożywkę dla wszelkiej propagandy przeciwko rządowi i całej Platformie Obywatelskiej. Antagoniści PO dostali do ręki fortel, który odwołuje się do uczuć społecznych, a zatem jest bardzo silny, choć nieracjonalny i niezgodny ze stanem faktycznym. Dały się już słyszeć głosy ze strony opozycji, która potępiła zachowanie warszawskiej policji i bierność Gronkiewicz-Waltz. Nawet sam Prezydent RP Lech Kaczyński, były prezydent stolicy, wypowiedział się na temat zajść w KDT. Jak to można się było spodziewać, Lech Kaczyński jako ponadpartyjny arbiter, jakim według Konstytucji powinien być, opowiedział się po stronie kupców: „Nie mogę się zgodzić, że użycie siły wobec osób broniących swych miejsc pracy było konieczne." Równocześnie zaapelował o podjęcie rozmów z kupcami. A zatem głowa państwa, najwyższy urzędnik Rzeczypospolitej Polskiej podważa zasadność zgodnej z prawem egzekucji, i tak przesuniętej o 7 miesięcy, w trakcie których kupcy odrzucali kolejne propozycje warszawskiego ratusza, oferującego polubowne rozwiązania. Prezydent Kaczyński po raz kolejny pokazał, że w każdej sytuacji szuka pretekstu do ataku na rządzącą partię i stara się ją maksymalnie zdyskredytować. Tym razem jednak jego oświadczenie jest wręcz groteskowe. Prawdą jest, że zajęcie KDT przez komornika nie mogło skończyć się inaczej, niż użyciem siły. Jak inaczej bowiem wyprowadzić z ogromnej hali żądnych krwi kupców, którzy gotowi są do upadłego bronić swojego nielegalnego bytu na jej terenie? Według mnie, pani Gronkiewicz-Waltz miała całkowitą rację mówiąc, że nie można już podejmować rozmów z kupcami, gdyż byłoby to potwierdzenie zasadności ich protestu. W końcu kupcy sami odrzucali wszystkie propozycje władz miasta, zaś w pewnym momencie rozmawianie na temat problemu trzeba zastąpić po prostu jego rozwiązaniem.

Wreszcie spójrzmy na aspekt społeczny tej bitwy. Kupcy i ich zwolennicy odwoływali się do patriotyzmu, używali powszechnie znanych symboli, takich jak Rota czy Mazurek Dąbrowskiego, przenosząc swoje protesty na wyższy poziom sztuki demonstracji, przy którym do głosu dochodzą akcenty narodowe. Chcieli oni niewątpliwie pokazać, że to oni mają rację i są tymi dobrymi, podczas gdy złe władze miasta i ich aparat przymusu to, wedle ich okrzyków, „Gestapo", a pani prezydent na pewno pochodzi „z Izraela". Kobiety skarżące się na dosłownie rozszarpywanie ich przez policję, na napad ze strony warszawskiej administracji. Kupcy w żółtych kamizelkach myjący przed kamerą oczy podrażnione gazem łzawiącym, Wszystko to, relacjonowane przez media, doprowadziło zapewne po części do realizacji planu kupców - nagłośnienia problemu, tak naprawdę przez nich samych stworzonego i postawienia siebie w roli ofiar złej władzy. Granie na nutach patriotycznych i narodowych, oskarżanie o wywołanie zamieszek Żydów - wydawać by się mogło, że to już anachronizm, na który nie ma miejsca w cywilizowanym świecie XXI wieku. Ale są to nośne hasła i symbole, które społeczeństwo łatwo „łyka", a czas pokaże, czy kupcy naprawdę osiągnęli swój cel. Według mnie ich zachowanie, które również widać było dzięki mediom, takie jak obrzucanie kamieniami funkcjonariuszy policji, bitwy z nimi, a nawet złamanie nogi jednemu policjantowi za pomocą betonowej płyty chodnikowej, jest karygodne i zasługuje na rozpoczęcie śledztwa z urzędu. Do tego należy odnotować udział w bitwie chuliganów, popularnie zwanych kibolami, którzy widocznie ze względu na przerwę w rozgrywkach ligi piłkarskiej wybitnie się nudzą i szukają po prostu ordynarnej zadymy. Ci ludzie z góry nastawieni są na rozbój, a jedynymi ich argumentami są pięści i kije baseballowe. Zatem proszę mi powiedzieć, jak w tej sytuacji mogło nie dojść do użycia siły? Rozumiem, że według miłościwie nam panującego Prezydenta policjanci powinni byli po chrześcijańsku nastawić drugi policzek i nie odpowiadać na ciosy ze strony demonstrantów.

Bitwa o KDT będzie miała taki wydźwięk, jaki zostanie jej nadany. Kupcy już zapowiadają, że na omawianych wydarzeniach się nie skończy. Według mnie, takie sytuacje nie mają racji bytu w demokratycznym państwie prawa. Pokazują one jedynie, jak wielką ignorancją w dziedzinie prawa legitymują się pewne grupy społeczne, a także jak płytka i niepełna jest internalizacja zasad prawnych, regulujących nasze codzienne życie. Kupcy mieli czas na dogadanie się z miastem, które proponowało im inne lokalizacje dla ich handlu. Nie skorzystali z tej okazji, ale spróbowali się nie podporządkować konsekwencjom ich własnego błędu i zaniedbania. Może brzmi to radykalnie, ale władze miasta postąpiły według mnie bardzo dobrze, zarówno wzywając do akcji policję, jak i nie dyskutując już z kupcami. Można oczywiście polemizować z warszawską administracją, że mogła ona dać kupcom więcej czasu na wyniesienie się z nieruchomości, ale założę się o każdą kwotę, że nie skorzystali by oni z tej możliwości, a zaistniała sytuacja była po prostu nieunikniona. Prawo musi być egzekwowane (nie zapominajmy jednak o formule Radbrucha) - bez widocznych skutków jego obowiązywania pozostanie tylko martwą literą na papierze, który jest przecież nadzwyczaj cierpliwy.

Wojciech Busz
(wojciech.busz@dlastudenta.pl)

 

Słowa kluczowe: KDT konflikt komentarz kupcy policja ochroniarze hgw hanna gronkiewicz waltz
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • Re: Panie Busz... [0]
    Odpowiedź na: Panie Busz...
    Wojciech Busz
    2009-07-23 16:28:27
    Bardzo się cieszę z rozpoczęcia polemiki, więc odpowiem na pańskie zarzuty. Na ich miejscu nie stanąłbym pod ścianą z rękami w kieszeniach, ale wiedząc o rychłej eksmisji poszukałbym nowego miejsca pracy czy nowego stanowiska handlu. W przypadku kupców z KDT mieliśmy dobitny przykład mentalności zakorzenionej chyba jeszcze w czasach socjalistycznych - "nam się należy i koniec". Prawdą jest, że hala KDT jest świetnie zlokalizowana i każde inne miejsce będzie dla kupców gorsze. Wziąć należy jednak pod uwagę potrzebę ciągłego rozwoju miasta. Co prawda jestem z Krakowa, ale w dobie dzisiejszych trudności komunikacyjnych - chodzi mi tu przede wszystkim o korki na drogach - jestem w stanie zrozumieć plany warszawskiej administracji co do budowy drugiej nitki metra. W miejscu hali ma owa nitka przebiegać, a w związku z tym, że spółdzielnia KDT straciła prawo do administrowania halą, władze miasta mogą z nią zrobić co chcą - polepszenie sytuacji kilkuset tysięcy ludzi korzystających z warszawskiego metra uważam za ważniejsze niż pochylanie się nad biednymi kupcami, którzy z założonymi rękami czekali na egzekucję wierzytelności licząc na to, że im się upiecze. Wykażę się teraz niedokładnością, ale wczoraj w Faktach TVN wyemitowany został materiał o kupcach z dużego polskiego miasta (z Białegostoku? Nie jestem w stanie sobie przypomnieć), którzy też musieli wynieść się z centrum miasta na jego obrzeża. I o dziwo, wcale nie współczuli oni kupcom z KDT. Ba, wręcz piętnowali ich za bierną postawę, tumiwisizm i nie zatroszczenie się o swoją przyszłość mimo świadomości nieuchronnej eksmisji. Myślę, że to wiele mówi o całej sytuacji. (Nie należy mimo wszystko zapominać o tym, że obiektywizm nie istnieje, a owy materiał telewizyjny mógł zostać zmontowany tendencyjnie). Co do Pańskiego płomiennego przykładu z pozbawieniem Buszów obywatelstwa - specjalnie dwukrotnie zaznaczyłem, że należy uwzględnić formułę Radbrucha. Prawo pozbawiające Buszów obywatelstwa byłoby niesprawiedliwe, a już dawno radykalny i dogmatyczny pozytywizm prawniczy, który każe trzymać się tylko i wyłącznie litery stanowionego prawa, nie obowiązuje. Ponadto ten przykład jest absurdalny i nie pasuje do merytorycznej dyskusji. Cieszę się, że napisał Pan o tych przetargach. Jednak pomimo Pańskiej wypowiedzi, nadal uważam, że kupcy stracili miejsce pracy na własne życzenie. Gdyby każdy, kto w czasie kryzysu jest zwalniany, zachowywał się jak oni, to na każdym rogu ulicy mielibyśmy zamieszki. I za żadne skarby nie mogę się zgodzić z tym, że kupcy zostali "skazani" na bezrobocie - zapobiegawczy ludzie, którzy mają choćby najmniejsze sygnały, że mogą stracić miejsce pracy, rozglądają się za nowym, aby nie zostać z dnia na dzień "na lodzie". Można współczuć kupcom, ale równocześnie należy ich według mnie piętnować za bierność, brak zapobiegawczości i ślepą wiarę w to, że nielegalnie będą mogli przeżyć w hali KDT do końca świata. Dlatego właśnie może i wykazuję się brakiem empatii, ale nie mogę zmusić się do współczucia ludziom, którzy sami sobie są po części winni (żeby nie powiedzieć: w całości). Pozdrawiam i dziękuję za komentarz WB
  • Panie Busz... [1]
    werwolf
    2009-07-23 15:57:24
    Panie Busz, pisze Pan, że kupcy "i tak by się nie zgodzili na inną lokalizację". Pytam więc: skąd ta pewność? Po pierwsze, przedstawiciele spółdzielni KDT nie informowali za często swoich udziałowców o wynikach rozmów z miastem. Dochodziły do nich tylko komunikaty w rodzaju "Nie da się, nie da się, miasto nie chce pomóc i wywalą nas na bruk". Skąd więc u Pana taka pewność, że kupcy na siłę uparli się akurat na to miejsce? Może po prostu bali się o miejsce pracy, bo nie wiedzieli, że mogą mieć inne? Nawiązując - w pewnym momencie mieli dużą szansę. Chcieli startować w przetargu na kupno działki pod handel na Okopowej w Wawie. Pierwszy przetarg: 45 mln złotych rozpisany dwa razy, nie podeszli do niego, bo za drogo. Drugi, za 41 mln, był dla nich przystępny, ale nagle cenę działki podwyższono do 65 mln. Na Pana miejscu zachowałbym jednak więcej powściągliwości. Robi Pan z kupców warchołów i cynicznych cwaniaków. Fakt, zrobili niedopuszczalną burdę, ale ciekaw jestem, czy Pan na ich miejscu stanąłby grzecznie pod ścianą z rękami w kieszeniach i czekał na eksmisję. 2 tysiące osób straciło pracę. Mamy kryzys. Ci ludzie też są ofiarami. Niech więc Pan nie gada głupot o "Dura lex, sed lex". bo jutro ktoś wprowadzi prawo, że każdy o nazwisku Busz ma zostać pozbawiony obywatelstwa. I co Pan wtedy zrobi? Dura lex, sed lex? Obie strony sporu namieszały. I Ratusz mógł to rozegrać inaczej, i kupcy. Wydaje mi się jednak, że przydałoby się trochę więcej przyzwoitości w ocenianiu ludzi, którzy właśnie zostali skazani na bezrobocie. Do tego w dramatycznych okolicznościach.
Zobacz także
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze

Czy niszczenie paskudnych reliktów przeszłości zasługuje na miano przestępstwa?

Max, nie daj się
Max, nie daj się

Mariusz Max Kolonko znienawidzony przez media głównego nurtu, bo skłania ludzi do myślenia.

Naród idiocieje na potęgę
Naród idiocieje na potęgę

Już wkrótce nazwisko Wołodyjowskiego poznamy z pieśni na meczach siatkówki, a Soplicę skojarzymy tylko z nazwą wódki.

Polecamy
Ostatnio dodane
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze

Czy niszczenie paskudnych reliktów przeszłości zasługuje na miano przestępstwa?

Max, nie daj się
Max, nie daj się

Mariusz Max Kolonko znienawidzony przez media głównego nurtu, bo skłania ludzi do myślenia.