Nasze komentarze - Naszym zdaniem

Bestie nasze (nie)codzienne

2005-12-17 00:00:00

Wszyscy wiemy, jak wygląda sfinks, jednorożec, smok czy gryf, choć nikt z nas – a przynajmniej zdecydowana większość – ich nie widział.

Pozostańmy na chwilę przy smoku. Oto fragment definicji rodem ze Słownika Języka Polskiego (PWN): „(…) potwór, zwykle wielogłowy, skrzydlaty, mający szpony i potężny ogon, podobny do wielkiej jaszczurki.”
Nie ujmując niczego tej krótkiej notatce, chciałam zauważyć, że smok to według niej taka duża (a właściwie ogromna) jaszczurka, z tą drobną różnicą, że na karku dźwiga jeszcze kilka zapasowych, uzbrojonych w ostre zęby głów, ma potężny ogon, błoniaste skrzydła i (o czym definicja milczy) w większości przypadków zionie ogniem.
Zatem główna cecha, która łączy potężnego smoka z maleńką jaszczurką, to przynależność do rzeczywistego bądź fantastycznego świata gadów.

Słownikowa charakterystyka smoka to typowy przykład opisywania stworzeń mitycznych, przedstawianych najczęściej przez porównanie do jednego lub kilku prawdziwych zwierząt, np.: sfinks to skrzydlaty lew o głowie kobiety, a jednorożec to taki koń z rogiem na czubku głowy.
Wiele z tych mitycznych potworów dotrwało do naszych czasów dzięki tzw. bestiariuszom. Były to średniowieczne księgi służące „właściwemu” objaśnianiu świata. Zawierały one opisy i ilustracje przedstawiające realne i wyimaginowane zwierzęta.
Część pierwsza takiego opisu dotyczyła zwykle wyglądu i zachowań stworzenia, a część druga – znacznie ważniejsza – interpretowała te zachowania w duchu chrześcijańskim. W ten sposób np. odradzający się z popiołów feniks stawał się dla autorów bestiariuszy zwierzęciem pozytywnym, gdyż jego powtórne narodziny symbolizowały zmartwychwstanie Chrystusa.

Warto zaznaczyć także, iż dla naszych średniowiecznych przodków: feniks czy smok był nie mniej realny niż np. lis (a czasem znacznie prawdziwszy od lwa lub słonia), z tą jedną różnicą, że zdecydowanie trudniej było go spotkać. Prapradziadowie naszych prapradziadków wiedzieli bowiem, że „jest wiele rzeczy na niebie i ziemi”, których sami nie widzieli, a które mimo to istnieją.

Dziś chyba nikt już nie wierzy w rusałki, południce i gryfy. Mityczne zwierzęta nie wyginęły jednak całkowicie. Wciąż wiele ich na kartach powieści, na obrazach czy w filmach. Pozostawiły one także swój ślad w języku.
Mówi się przecież: „pić jak smok”, „odrodzić się z popiołów jak feniks”, a  także „wzrok bazyliszka”, „sfinksowa zagadka”…

Monika Szafrańska
(nika@dlastudenta.pl)

Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze

Czy niszczenie paskudnych reliktów przeszłości zasługuje na miano przestępstwa?

Max, nie daj się
Max, nie daj się

Mariusz Max Kolonko znienawidzony przez media głównego nurtu, bo skłania ludzi do myślenia.

Naród idiocieje na potęgę
Naród idiocieje na potęgę

Już wkrótce nazwisko Wołodyjowskiego poznamy z pieśni na meczach siatkówki, a Soplicę skojarzymy tylko z nazwą wódki.

Polecamy
Ostatnio dodane
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze
Komunistyczne pomniki mają się w Polsce dobrze

Czy niszczenie paskudnych reliktów przeszłości zasługuje na miano przestępstwa?

Max, nie daj się
Max, nie daj się

Mariusz Max Kolonko znienawidzony przez media głównego nurtu, bo skłania ludzi do myślenia.