Rentgen umysłu - Myśli nieuczesane

Więźniowie DNA?

2006-04-07 00:00:00

Każdy chciałby wierzyć, że wszystko zależy od niego samego i że może zmieniać własne życie, kiedy tylko tego zapragnie. Myśl o tym, że coś, na co nie mamy wpływu, steruje naszym działaniem, jest co najmniej niewygodna. Nikt nie chce wierzyć w przeznaczenie (no może poza takim ujęciem, że gdzieś kiedyś spotkamy swoją drugą połówkę pomarańczy), bo takie myślenie ogranicza. Po co się starać, skoro i tak będzie co ma być? Ale nie o przeznaczeniu będzie ten tekst.

Nikt nie zaprzeczy, że ma geny. Jak wiemy z lekcji biologii, geny specyfikują nasze cechy gatunkowe – dlatego potrafimy odróżnić człowieka od konia bez większych problemów. Jako ludzie posiadamy pewne cechy wspólne. Nietrudno jednak zauważyć, że różnimy się od siebie. Nawet bliźnięta jednojajowe, które teoretycznie powinny być identyczne, bo mają identyczny genotyp (co zresztą wcale nie jest prawdą – ale o tym później) nie wyglądają dokładnie tak samo. Dlaczego więc tak uparcie chcemy wierzyć, że cechy naszego charakteru zależą tylko i wyłącznie od wychowania, ludzi, których spotykamy i innych czynników środowiskowych?

Agresję ma w genach.

Czy rodzice, którzy planują adopcję dziecka powinni się martwić, że posiada ono „trefne” geny i pomimo całej miłości jaką włożą w wychowanie – może wyrosnąć na przestępcę? Raczej nie. Dotychczas przeprowadzone badania wskazują na fakt, że złe ziarno posiane w dobrej glebie ma całkiem niezłe szanse przetrwania, jednak złe ziarno w glebie jałowej – obumiera. Znaczy to tyle, że w przypadku dzieci ze „złymi” genami środowisko ma wymiar decydujący. Dopiero połączenie tych dwóch czynników znacząco zwiększa prawdopodobieństwo zachowań agresywnych. Z kolei na dzieci o dobrych genach środowisko ma wpływ raczej niewielki. Nawet w „złych domach” mają one szansę wyrosnąć na dobrych ludzi. Oczywiście, zdarzały się przypadki, że popadały w kłopoty, ale proporcje były normalne w porównaniu z „dobrymi domami”.

Dotychczas odkryto tylko jeden gen bezpośrednio związany z przemocą, a konkretniej – z serotoniną (hormon, z którym zawsze mamy do czynienia, jeśli chodzi o nieprzyjemne emocje – niezależnie od tego, czy chodzi o gniew, rozdrażnienie czy depresję). Okazuje się, że przy podwyższonym jej stężeniu wzrasta tendencja do agresywnych zachowań. „Genem zbrodni” okazał się zmutowany gen odpowiedzialny za rozkład serotoniny. Sprawdzono to na myszach – kiedy wyposażono je w tę samą mutację, stawały się agresywne bez powodu. Dyskusja, która wybuchła po ogłoszeniu wyników badań była tak zażarta, że zapomniano o pewnym istotnym fakcie. Kiedy przebadano wielu innych przestępców pod kątem posiadania owej mutacji, okazało się, że jest ona tak rzadka, że nie można wyjaśniać zjawiska przestępczości na jej podstawie.

Homoseksualiści niewinni?

„Rozmowy w toku” Ewy Drzyzgi. Temat: homoseksualiści, którzy przeszli na stronę „dobra”. Sala wyraźnie podzielona. Po lewej stronie – przeciwnicy zmieniania własnej orientacji seksualnej a tym samym zwolennicy poglądu, że jest ona czymś wrodzonym i próba zmiany musi zakończyć się cierpieniem. Z kolei po prawej stronie – konserwatyści święcie wierzący, że gej nie musi być gejem i jak się postara (względnie uzdrowi go grupa lub cud od Boga) – może stać się hetero. Z obydwu stron – panie psycholog. Jedna o poglądach liberalnych, druga – katolickich (wiadomo, która z której strony). Po lewej siedzą także geje, którzy opowiadają swoje historie o nieudanych próbach wyzbycia się swojej inności, po prawej żadnego geja, który się uzdrowił. Jest jeden – siedzi na środku i opowiada, że on już się prawie wyzbył gejostwa, ale czasem to się za facetem obejrzy, a dziewczyna mu się nawet podobała, ale jeszcze go nie pociągała. No i jeszcze jeden – Amerykanin, który z telebimu opowiada, że od 23 lat ma żonę i jest szczęśliwy. Czy istnieje gen homoseksualizmu? I jak jest przekazywany, skoro homoseksualiści zwykle nie mają dzieci?

Po pierwsze: w przypadku facetów homoseksualizm jest podobny do bycia prawo- lub leworęcznym. Jak już jestem homo, to w 100%. Jeśli przyrównać to do 6-stopniowej skali stworzonej przez Alfreda Kinsey’a, w której 0 oznacza pełny heteroseksualizm, a 6 – pełny homoseksualizm, wśród mężczyzn najwięcej mamy skrajności (blisko 0 lub 6). Jeśli chodzi o kobiety – obserwujemy całą gamę wyników pośrednich, częściej także zmieniają one preferencje seksualne w ciągu życia. U mężczyzn, uśredniając wszystkie dotychczasowe badania nad odziedziczalnością orientacji seksualnej, można mówić o tym, że homoseksualizm jest w około 50% dziedziczny (pozostałe 50% to prawdopodobnie wpływ hormonów w życiu płodowym lub wyjątkowe doświadczenia – wiadomo, że wychowanie przez rodziców wpływ ma niewielki). Brat bliźniak geja ma wielką szansę na to, że sam także będzie gejem. Zaobserwowano także, że geje mają więcej niż przeciętnie nie tylko braci-gejów, ale także kuzynów i wujków-gejów (ale tylko od strony matki – co wskazywałoby na to, że winny wszystkiemu jest chromosom X). Niestety, nie można dziś twardo powiedzieć, że homoseksualizm jest czysto genetyczny lub czysto środowiskowy.

Bliźnięta nieidentyczne

Ha! Genotyp bliźniąt jednojajowych teoretycznie powinien być identyczny. Ale nie jest. Im starsze bliźnięta – tym większe różnice. Geny dzieci w wieku 3 lat różnią się od siebie bardzo niewiele, ale w trakcie życia nawet różna dieta może wpłynąć na fakt, że jedne geny się uaktywnią, a inne pozostaną nietknięte. Świadczy to o tym, że nasze geny owszem, są nam dane z góry, ale niekoniecznie do śmierci pozostaną takie same. I niekoniecznie determinują wszystko. Jednocześnie w społeczeństwie istnieje bardzo silna wiara w to, że jak już mamy gen, to nic tego nie zmieni.

Pani doktor na ćwiczeniach z genetyki mawiała: „Powiedzcie komuś, że ma dziedziczne skłonności do nadwagi, a nie minie miesiąc i ta osoba rzeczywiście będzie otyła”. Myślę, że w takim postawieniu sprawy jest sporo racji, a przecież nieprawdą jest, że samo posiadanie skłonności do nowotworu musi skończyć się rakiem. Przez dietę i zdrowe życie można go uniknąć. Można też palić paczkę papierosów dziennie i w razie czego zwalić na geny.

Katarzyna Adamska (katarzyna.adamska@dlastudenta.pl)

 

Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • ehh [0]
    fak juu
    2009-03-05 17:53:30
    ehh, nie komentuj, jak ci się nie podoba to nie czytaj.
  • ehh... [0]
    hera
    2006-04-10 15:29:20
    kasiu nie pisz juz nic wiecej ... zrob przysługe społeczeństwu
Warto przeczytać
Brak zdjęcia
Psychicznie chorzy - ujarzmić obłąkanie

Nie ulega wątpliwości, że człowiek psychicznie chory widzi świat w sposób specyficzny, inny niż wszyscy. Zaklasyfikowani do tych samych grup chorobowych mienią się różnorodnością odczuć i przeżyć. Społeczeństwo stara się poradzić sobie z problemem odmienności, kiedyś marginalizując, dziś reintegrując.

Młodzi, wykształceni durnie z wielkich miast
Młodzi, wykształceni durnie z wielkich miast

W naszym pokoleniu liczba ludzi bezmyślnych, ślepo przyjmujących punkt widzenia innych bez jakiejkolwiek własnej refleksji jest po prostu przerażająca.

Zobacz także
Młodzi, wykształceni durnie z wielkich miast
Młodzi, wykształceni durnie z wielkich miast

W naszym pokoleniu liczba ludzi bezmyślnych, ślepo przyjmujących punkt widzenia innych bez jakiejkolwiek własnej refleksji jest po prostu przerażająca.

Brak zdjęcia
Psychicznie chorzy - ujarzmić obłąkanie

Nie ulega wątpliwości, że człowiek psychicznie chory widzi świat w sposób specyficzny, inny niż wszyscy. Zaklasyfikowani do tych samych grup chorobowych mienią się różnorodnością odczuć i przeżyć. Społeczeństwo stara się poradzić sobie z problemem odmienności, kiedyś marginalizując, dziś reintegrując.

Brak zdjęcia
Więźniowie DNA?

Każdy chciałby wierzyć, że wszystko zależy od niego samego i że może zmieniać własne życie, kiedy tylko tego zapragnie. Myśl o tym, że coś, na co nie mamy wpływu, steruje naszym działaniem, jest co najmniej niewygodna. Nikt nie chce wierzyć w przeznaczenie (no może poza takim ujęciem, że gdzieś kiedyś spotkamy swoją drugą połówkę pomarańczy), bo takie myślenie ogranicza. Po co się starać, skoro i tak będzie co ma być? Ale nie o przeznaczeniu będzie ten tekst.

Ostatnio czytane
Brak zdjęcia
Psychicznie chorzy - ujarzmić obłąkanie

Nie ulega wątpliwości, że człowiek psychicznie chory widzi świat w sposób specyficzny, inny niż wszyscy. Zaklasyfikowani do tych samych grup chorobowych mienią się różnorodnością odczuć i przeżyć. Społeczeństwo stara się poradzić sobie z problemem odmienności, kiedyś marginalizując, dziś reintegrując.

Młodzi, wykształceni durnie z wielkich miast
Młodzi, wykształceni durnie z wielkich miast

W naszym pokoleniu liczba ludzi bezmyślnych, ślepo przyjmujących punkt widzenia innych bez jakiejkolwiek własnej refleksji jest po prostu przerażająca.

Popularne
Brak zdjęcia
Psychicznie chorzy - ujarzmić obłąkanie

Nie ulega wątpliwości, że człowiek psychicznie chory widzi świat w sposób specyficzny, inny niż wszyscy. Zaklasyfikowani do tych samych grup chorobowych mienią się różnorodnością odczuć i przeżyć. Społeczeństwo stara się poradzić sobie z problemem odmienności, kiedyś marginalizując, dziś reintegrując.

Czy warto żyć chwilą?
Czy warto żyć chwilą?

Co by było, gdybyśmy nagle zaczęli żyć chwilą w sensie dosłownym?